Po sesji, powinnam sie bawic, pić, dziwki, wóda i dziwki. A co? Nie moge. Nie moge bo musze znowu szukać pokoju/mieszkania czy kuźwa poprostu jakiejś szopy. Namiot chyba rozstawie na trawniku bo innej opcji nie ma. Poprostu jakaś porażka. Czuje sie okropnie zdemotywowana, a dzień zapowiadal sie tak fajnie. I nic nie jest w stanie mi przywrócić nadzieji, nawet to ze bylam na Degu, to ze moje wewnętrzne życie w środku w Orestesie jest uporządkowane to nie jestem w stanie się uśmiechnąć. Niemoc spowodowana czynnikami zewnętrznymi mnie dobija i deprymuje. Czuje sie gorsza, zła...nie wiem co jeszcze. Jak totalny śmieć. Ja pierdole, masakra, bo inaczej tego sie nazwać nie da. Zero oparcia i zero wsparcia w mojej sprawie. Jestem skazana jak zwykle na siebie, bo tak zawsze jest że całe życie spędzę na wyjebce. Wiem że to cena tego ze mieszkam sama ale teraz naprawdę zaczynam rozważać(consider) czy jestem gotowa wziąć nastę

ną rzecz na klatę. Dobra, jestem hardcorem, jestem twarda, ale poprostu nie jestem w stanie ciągle skakać przez nastę

ne poprzeczki i kłody które mi ciepią wszyscy wookoło. Powinnam odpuścić. Ale nie moge, to byłby mój ostateczny koniec i upadek. Mojego wewnętrznego oporu.
I bądź tu człowieku silny...nie da sie.
Dzięki. To wszystko.
now playing: pierwszy raz w życiu jest mi to obojętne czego słucham
--
--
.beyond feelings.
--
I walk alone, not because I'm lost, but beacause I want to.
--
.beyond feelings.
--
I walk alone, not because I'm lost, but beacause I want to.
--
.beyond feelings.
Previous Page12345...Next Page